Pochodzący z Andhra Pradeś bollywoodzki reżyser. Urodził się 30 marca 1967 r. w Hajdarabadzie, do szkoły chodził w Tamilnadu, do Hajdarabadu wrócił na studia – uzyskał na tamtejszym Osmania University licencjat z inżynierii chemicznej, tytuł magistra natomiast w Atlancie (USA).
Po ukończeniu nauki pracował jako konsultant ds. środowiska w Atlancie. Jednocześnie chodził na warsztaty aktorskie. W 1998 r. wrócił do Indii, gdzie za zarobione pieniądze wyprodukował, wyreżyserował i zagrał w „Hyderabad Blues”, który dość niespodziewanie odniósł wielki sukces, został doceniony zarówno przez krytyków, jak i przez widzów.
Później przyszły kolejne filmy i kolejne gatunki. Nagesh lubi eksperymentować i próbować coraz to nowych rzeczy. Bo i thriller, i thriller z elementami paranormalnymi, i komedia, i film sportowy, i dramat obyczajowy, i satyra.
Podobają mi się jego filmy (chociaż dopiero 4 widziałam), sposób, w jaki je robi, ich klimat. Są ciepłe i z wielką sympatią do ludzi robione. I troszkę mi w klimacie przypominają niektóre z nowszych obyczajowych filmów telugu (no w końcu z AP pochodzi).
W jego filmach ważną rolę odgrywają zawsze kobiety, są bądź to głównymi bohaterkami, bądź w tle, ale są to zawsze silne, pewne siebie i wiedzące czego chcą kobiety. Przesłanie tych filmów często jest feministyczne (przy czym to feminizm rozumiany nie skrajnie, a po prostu jako równe traktowanie i równe prawa).
Filmografia:
Hyderabad Blues (1998)
Rockford (1999)
Bollywood Calling (2001)
3 Deewarein (2003)
Hyderabad Blues 2 (2004)
Iqbal (2005)
Dor (2006)
Bombay To Bangkok (2008)
8x10 Tasveer (2009)
Aashayein (2009)
Yeh Hosla (2009)
Wikipedia:
angielska i
polska
Na
IMDb
Bardzo sympatyczny wywiad:
Challenging the Audience and Himself O tym, że od małego filmy stanowiły ważną część jego życia, o tym, jak do robienia filmów podchodzi, i jakie chce robić.
Poniżej kilka fragmentów:
I have always had a paranoid fear of being put in a slot. Before the sun sets I want to make at least one film in every genre. (…)
I prefer to stick to the script very tightly and don't like to make changes or allow others to make changes, because one sentence can be spoken in 10 different ways and each way can change the entire outcome of the scene or the following line. (…)
I think like writing, filmmaking is very intuitive. I think of my script as a Bible. I do not change anything. (…)
I give myself 30 days to write a script. If I can't finish the first draft and feel good about it in 30 days I shelve it. I might or might not come back to it years later. Iqbal was written in six days, Hyderabad Blues in seven, Dor in 8-9 days, just to give you an example. (…)
I believe in happy endings. I haven't changed that stance since I entered the industry. I want that at the end of the two hours you must leave with a good vibe or euphoria that people felt when they saw Iqbal. I had people come up to me and tell me that they had a fresh lease on life when they saw Iqbal. (…)
In my films I choose to make the woman strong in the hope that it will become a non issue. Personally I have enjoyed seeing the strength of a woman because it comes with a tremendous amount of vulnerability.