Dumnie mogę oświadczyć, że w tej chwili to mój najstarszy obejrzany film telugu (i południowy w ogóle

zresztą starszych bolly też obejrzałam może że 3 tylko

), tym samym pobiłam o prawie dekadę mój poprzedni rekord z lat 60

Na film trafiłam przypadkiem, znaczy zwyczajnie szukając jakichkolwiek starych tolly z napisami (a nie ma tego za dużo niestety

) i ku mojej radości tym samym odkryłam fascynującą i wielce wszechstronną kobietę znaczy
Bhanumathi Ramakrishnę. Łatwiej można wymienić chyba czego nie robiła, niż wszystko to, czym się w trakcie swej kariery parała. Więc może pokrótce na przykładzie 'Chandirani' właśnie: otóż Bhanumathi w tym filmie zagrała (i to podwójną rolę!), zaśpiewała (jak zwykle zresztą, znaczy
zawsze sama śpiewała swoje piosenki filmowe, bo była bardzo wykształcona muzycznie), wyreżyserowała go (to był jej reżyserski debiut) i wyprodukowała. Tym samym była pierwszą kobietą w Indiach, która dokonała tych wszystkich rzeczy w jednym filmie naraz

(a oprócz tego zdarzało jej się też pisać scenariusze, komponować muzykę do filmów, montować je itp

). A sam film był trilingualny i wszedł do kin jednocześnie w wersji telugu, tamilskiej i hindi.
Jak wspomniałam już w tytule fabularnie to przygodowy dramat kostiumowy i jak na masalę przystało na początku ku oszołomieniu widza naprawdę dużo się dzieje

Akcja rozgrywa się w pewnym królestwie, którego władca zakochuje się w córce ubogiego farmera i postanawia ją poślubić. Oczywiście nie obędzie się bez protestów, zwłaszcza ze strony
dowódcy wojsk, uważającego że to niegodny króla mezalians (na który jego poddani się nie zgodzą), ale dzielny władca płomiennym przemówieniem przekonuje niechętną początkowo radę do swych planów, także wyrażają oni zgodę na ten ślub. Ale dowódca tak łatwo się nie podda. Tuż po porodzie bliźniaczek truje młodą matkę, a jej śmierć powoduje, ze król
popada w szaleństwo i w tym momencie staje się już niezdolny do rządzenia...Władzę przejmuje więc ów dowódca oczywiście. Wierny królowi premier postanawia uratować małe księżniczki, ale udaje mu się wynieść z pałacu tylko jedną, a przy drugiej zostaje złapany i zabity. Mała księżniczka wraca zaś do pałacu, który stanie się jej więzieniem. Dowódca bowiem sprytnie chce zalegalizować swoją władzę wydając ją po dorośnięciu za swego syna Mukunda. Mija 17 lat. W królestwie źle się dzieje, a wyzyskiwany lud coraz bardziej się burzy, czemu trudno się dziwić skoro przy byle okazji (np. na ślub ukochanego kota żony dowódcy

- poważnie mówię

To był normalny uroczysty, tradycyjny ślub - od oględzin 'młodych' począwszy, przez astrologa, na
uroczystym obrządku ślubnym kończąc

) nakłada mu się nowe podatki a pamięć o prawdziwym władcy wciąż żyje... Tymczasem jeden z poddanych zdradza swemu młodemu wychowankowi, Kishorowi, że tak naprawdę jest on synem zabitego ministra i że druga z księżniczek - Chandirani została przez jego ojca ukryta w lesie pod opieką zaufanej kobiety. Przejęty zobowiązaniem wobec swego zmarłego ojca (chce go i pomścić i przywrócić księżniczki na tron) Kishore wyrusza, aby odnaleźć i sprowadzić Chandirani.. Cóż, pewnie nie tak trudno przewidzieć, jak to się skończy, ale to nie znaczy, że nie można się dobrze bawić
Przede wszystkim jestem zachwycona Bhanumathi! Co za kobieta, co za aktorka! Zagrała świetnie dwie całkiem odmienne od siebie postaci: zahukaną Chandę, która wszystkiego się boi a przede wszystkim zadziorną i waleczną Chandirani, wychowywaną w lesie pełną temperamentu i energii dziewczynę, która łazi po drzewach, strzela z łuku, fechtuje, jeździ konno, wali facetów po gębie (albo ich gryzie, jak Kishora na powitanie

Bo babcia ją uczyła, żeby tak reagować jak facet wyciąga do niej łapę

) i niczego się nie boi (nawet tygrysa potrafi zabić!). Oczywiście w pewnym momencie dojdzie do spotkania obu sióstr i tu też Bhanumathi bardzo ładnie je obie zróżnicowała

Znakomicie zagrana jest też scena, gdy to przeżywająca bardzo trudny moment bohaterka udaje przed kimś, że wszystko jest ok robiąc 'dobrą minę do złej gry'. A i Bhanumathi ma świetny, niski głos (tak, to te czasy, kiedy jeszcze na południu tak nie 'słodzili' w głosach heroin) i oczywiście pięknie śpiewa

Kishora zagrał NTR. To moje drugie z nim spotkanie i w sumie podobna postać - taki dzielny, urwisowski młodzian z błyskiem w oku. Fajny (i znów bardzo do Juniora podobny, znaczy raczej Junior do niego

) ale jednak chętnie zobaczyłabym kiedyś i jakieś jego spokojniejsze wcielenie. Na początku bałam się trochę, że zabierze Bhanumathi większość 'chwały' i to on będzie głównym 'hirosem' ale na szczęście tak nie było

Zdradzieckiego i szujowatego dowódcę zagrała kolejna legenda kina telugu (i południowego w ogóle) czyli SVR. Świetny aktor charakterystyczny, widzę go po raz trzeci a pierwszy w roli negatywnej i znów jestem pod wrażeniem, choć trochę mi szkoda, że w trakcie rozwoju akcji jakoś jego rola zmalała...Kawał szui, takiej wrednej, zdolnej do wszystkiego a przy tym inteligentnej i nieźle kalkulującej. Za to synuś znaczy Mukund raczej chyba podobny do matki (tej od kota

), bo to wzorcowy idiota i jednocześnie nośnik filmowego komizmu. Z jednej strony bufon i chwalipięta (w końcu ma być 'następcą tronu'), z drugiej tchórz (co przed tygrysem chowa się za zasłonę albo pod łóżko

) i maminsynek, co leci skarżyć się tatusiowi, ze księżniczka nie jest zainteresowana jego zalotami...Nie znam aktora, ale dobrze mu to wyszło
Jeszcze porcja screenów:
Bhanumathi solo:
http://i26.tinypic.com/rvemvt.jpg http://i25.tinypic.com/2hnyvy1.jpg http://i27.tinypic.com/1y2yqb.jpg http://i25.tinypic.com/k48f7s.jpg http://i28.tinypic.com/2vru0yb.jpg http://i27.tinypic.com/2wg66fm.jpg
Z NTRem:
http://i25.tinypic.com/2nlbzhx.jpg http://i27.tinypic.com/esqi3t.jpg
Obie bohaterki razem:
http://i25.tinypic.com/2cx89p0.jpg http://i29.tinypic.com/33v2o3s.jpg
I NTR z SVRem:
http://i27.tinypic.com/vrwsoi.jpg
Z klipów znalazłam na YT tylko dwa:
Bhanumathi czyli księżniczka z synem dowódcy w zalotach:
http://www.youtube.com/watch?v=B8HPV4qs6SE&feature=related
I z NTRem w piosence o gwiazdach:
http://www.youtube.com/watch?v=05jBrd_dKu8&feature=related
Sam film jak już wspomniałam naprawdę dobrze się ogląda, choć nic to wielkiego - ot taka urocza błahostka. Ale jaka miła!

Muszę jednak wspomnieć o pewnych problemach technicznych: niestety dotyczą i obrazu (znaczy są momenty, gdy nagle ciemnieje a potem jaśnieje i te kontrasty są spore, na szczęście tego nie ma dużo) i dźwięku (tu już gorzej, bo część dialogów jest ewidentnie źle nagrana i głosy brzmią 'jak ze studni':/). Niemniej w końcu to film sprzed ponad 50 lat.
W każdym razie mimo tych niedogodności ja czuję się zdecydowanie zachęcona do dalszego poszukiwania starych, czarno-białych jeszcze telugów. Bo fajne są
Ostatnia edycja 15 września '09.