Oj oj oj oj

(Nie ma za dużo spojlerów, raczej ogólniki)
A już się bałam, że Shahid obniżył poziom, ale nic z tych rzeczy. Nie widziałam jeszcze Kaminey, ale DBH mnie rozczarowało i tym bardziej chciałam zobaczyć CPD... Świetny! Dynamiczny! Zabawny! Wzruszający....
Shahid i Genelia tworzą bardzo zgraną i dobrze sie prezentującą parę. Świętnie tańczą, co niewątpliwie pomaga

No i muzyka.. aż nogi mi same chodziły.
Zaczyna się mocno, teledyskiem, po czym widzimy rzeczywistość Sameera (bardzo zabawną, dodam

). Bohater zmaga się z życiem w każdy możliwy sposób - od unikania landlorda który nagabuje go o czynsz po wieczne chodzenie na castingi - zreszta, bez rezultatu. No i spotyka uroczą choreografkę...
Historia nie jest na pewno zbyt oryginalna, ale ten film jest dosłownie przesiąknięty tańcem, co jest jego mocną stroną. Jak nie tańczą, to wybijają rytm, nucą, etc, a temu wszystkiemu towarzyszą porywające bity. Trochę zawiodłą mnie rozciągłość tej akcji - film trwa około 2h 20 min ale mógłby być skrócony do ok 1h 45... coś w tym stylu. Po prostu są takie filmy, które mają z góry ustaloną fabułę i człowiek widzi, dokąd to wszystko zmierza. Tutaj... trochę mi tego zabrakło, mianowicie: oczywiście, nie jest zaskoczeniem, że to sprowadza sie do tego, że Sameer chce urzeczywistnić swoje marzenia, ale po drodze ma mnóstwo powtarzających sie epizodów i ogólnie trochę dziwnych akcji, które są aranżowane tylko po to, żeby Shahid mógł się powygłupiać lub potańczyć. Wszystko ok, jeżeli zostajemy na tym poziomie, ale jeśli patrzymy na cos więcej niż tylko, jak sie rusza, to można być trochę zmęczonym.
A prospos Shahida: trochę nie do końca rozumiałam tych którzy ciągle powtarzali, że Shahid gra niczym Shahrukh, ale ten film... no miałam Khana sprzed około 15, 10 lat przed oczami w co drugiej scenie. Wywijanie oczami, takie kręcenie buzią, gadka... no myślę, że kto zobaczy film zrozumie o co mi chodzi. Nie działa to raczej na niekorzyść, ani nie razi, bo ja dopiero zakapowałam po poł godzinie, ale Shahid ma takie swój włąsny styl... po prostu chyba temu filmowi było bliżej niż innym, do tego co kiedyś tam Szaruk wyprawiał.
Co jeszcze... a no odnośnie tych epizodów: np jak Shahid uczy w szkole, żeby zarobić na życie... Z tego można by (i zrobiono już wiele razy) osobny film, a tu trochę tak wciśnięte.. znów, po to, żeby Shahid potańczył.
Bo Shahid tańczy genialnie

*rozanielona* Końcowa scena na konkursie to po prostu wygląda jak Dard-e-Disco

Tylko bez Boba Budowniczego i smaru

Klata w roli głównej w tym filmie
A haha, no i kiedy dyrektor szkoł pokazuje Shahidowi tereny i mówi że dziewczyny mają druzynę hokeja na trawie - "Chak de effect"

Bezcenne.
Do pośmiania sie i do popłakania... Kiedy na Shahida po raz enty spadają rozczarowania i niesprawiedliwości po prostu chce sie płakać. Kiedy film konczy sie tak jak to wiedzieliśmy od pierwszej minuty że sie skończy, myślimy sobie, ze jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie

'
Nie, jaja sobie robię, ale bardzo miła rozrywka, siłą marzeń jest jak wiadomo, wielka, a film lepszy niż tego typu odpowiedniki Hollywoodzkie.
8.5/10
PS Już za tydzień Pyaar Impossible!